Antykwariat fantastyka literatura piękna

Wydawnictwo Czytam tam
Skup książek Moje konto Koszyk Nasze sklepy Nasze Allegro Jak kupować? Regulamin O Antykwariacie Kontakt

Szukaj

wyszukaj tylko w grupie "Muzycy"

Szukam książki

Szukam książki

JA, URBANATOR. AWANTURY MUZYKA JAZZOWEGO

Kod produktu: F3894
JA, URBANATOR. AWANTURY MUZYKA JAZZOWEGO
Tytuł: JA, URBANATOR. AWANTURY MUZYKA JAZZOWEGO
Autor: ANDRZEJ MAKOWIECKI
Wydawnictwo: AGORA
Rok wydania: 2011
Format książki: 220 x 140 mm
Ilość stron: 366
ISBN: 9788326805295
Okładka: miękka
Stan ogólny:

bardzo dobry

Punkty rabatowe: 170 pkt.
Cena: 17,00 zł

Poleć znajomemu poleć
Zadaj pytanie sprzedawcy pytanie

Opis książki

 Wychowali go szwaczka z tkaczem w Łodzi. Co sobotę na huczne przyjęcia zapraszali badylarzy, partyjniaków i artystów, którzy lubili otrzeć się o bogactwo. Kiedy matka wybudowała w ogrodzie basen, sąsiedzi z wściekłości rzucali w dom kamieniami i butelkami z benzyną. Jako sześciolatek rozpieszczany był bardziej niż dzieci królewskie. Służąca miała rozkaz odwieźć go codziennie do szkoły taksówką. Nic nie liczyło się poza skrzypcami. Jazzowego potwora obudził w nim Louis Armstrong, śpiewając i grając na trąbce `Mack The Knife`, którego usłyszał w radiu na falach krótkich w Głosie Ameryki. Zaciągnął matkę do komisu po - drogi jak samochód - saksofon. I odtąd chodził z nim ciągle na próby zespołów, które tworzyły się i rozpadały z dnia na dzień. Grywał na jamach, podłapywał chałtury. Zanim skończył czternaście lat, pił i palił jak stary. Latem 1962 roku Michał Urbaniak wylądował w Nowym Jorku: `Zbyszek Namysłowski wyglądał wtedy jak dzieciak, a ja byłem jeszcze młodszy. Zagraliśmy na festiwalach jazzowych w Waszyngtonie i w Newport, a potem puścili nas w trasę po Stanach. To było najpiękniejsze lato świata. W Nowym Orleanie słuchałem Louisa Armstronga. Usiadłem u jego stóp pod estradą i patrzyłem mu w oczy. W ten sam sposób wysłuchałem koncertu mojej ukochanej śpiewaczki jazzowej Dinah Washington, z którą w przedsennych marzeniach zawsze chciałem się ożenić. Też patrzyłem spod estrady, od dołu, utkwiły mi w pamięci jej krótkie, beczkowate nogi i biały trójkąt majtek. Ale największy szok przeżyłem w San Francisco, gdy po raz pierwszy ujrzałem na żywo Milesa Davisa. O tym, że zagram kiedyś na skrzypcach z Davisem, nawet mi się nie śniło. Prawdę mówiąc, w tym czasie nie przyznawałem się w ogóle, że gram na skrzypcach; wstydziłem się tego jak cholera. Byłem saksofonistą i koniec!` To dopiero początek fascynującego życia polskiego jazzmana i kompozytora, które w całości odsłonił w książce Andrzeja Makowieckiego.

www.antykwariat.waw.pl
Proszę czekać - trwa ładowanie treści